Dlaczego najsłynniejsza blondynka złotej ery Hollywood nigdy nie zagrała u Alfreda Hitchcocka słynącego z obsesji względem jasnowłosych aktorek? Na przeszkodzie stanęły założenia koncepcji "chłodnej" blondynki z filmów mistrza suspensu, ale też jego... ograniczenie.
Urodzona dokładnie 100 lat temu Marilyn Monroe to największa gwiazda kina, której blask wciąż oddziałuje na popkulturę. Obok Elvisa Presleya czy Myszki Mickey jest najlepiej rozpoznawalną ikoną amerykańskiej branży rozrywkowej, która, na swoje nieszczęście, wpadła w mroczne sidła sławy. Norma Jeane Mortenson, bo tak brzmiało jej prawdziwe nazwisko, u szczytu sławy walczyła z krzywdzącą etykietką "głupiutkiej blondynki". Marzyła o ambitnych rolach dramatycznych i nieustannie doskonaliła swój warsztat m.in. w murach prestiżowej Actors Studio uczącej swych podopiecznych legendarnej Metody.
![]() |
| MM była ofiarą systemu gwiazd. Chciała być kochaną. Świat oszalał na punkcie jej wizerunku, ale nikt nie był w stanie dostrzec jej fascynującej osobowości. |
Świat widział w niej jednak ucieleśnienie męskich pragnień, co w połączeniu z kasowymi hitami (od "Mężczyźni wolą blondynki" do "Słomianego wdowca") cieszącymi ograniczających producentów nie pozwalało jej przełamać wizerunku, który sama współtworzyła i który okazał się pułapką.
Marilyn Monroe było daleko od naiwnej protagonistki komedii romantycznych. W rzeczywistości nie bała się wytoczyć batalii sądowej wytwórni 20th Century Fox, co w drugiej połowie lat 50. poskutkowało większym wpływem gwiazdy na wybierane scenariusze i uczciwe zarobki. Z pomocą zaprzyjaźnionego fotografa Miltona H. Greene'a powołała do życia własne studio Marilyn Monroe Productions. Na fali symbolicznych zmian wystąpiła w niezależnym obrazie "Przystanek autobusowy" (1956).
![]() |
| Kolejna twarz MM: patriotka. Występuje przed żołnierzami w Korei, 1954 |
W filmie "Książę i aktoreczka" (1957) starała się na wzór Charliego Chaplina połączyć tragizm z komizmem, zdecydowała się ponadto na delikatniejszy niż zwykle makijaż. Znamienne stało się odrzucenie przez aktorkę kultowej, karminowej szminki - jej bohaterka wzdychająca do księcia regenta (w tej roli Laurence Olivier, który zajął się też reżyserią) miała tym razem różowe usta. W ostatnim ukończonym filmie "Skłóceni z życiem" (1961) grała na dobrą sprawę samą siebie: poszukującą odpowiedzi na życiowe pytania, niezrozumianą, pragnącą miłości ofiarę męskich spojrzeń. Dowiodła w nim ogromu talentu i potencjału dramatycznego.
Alfred Hitchcock - miłośnik blondynek umieszczający gwiazdy w takim odcieniu włosów na pierwszym planie swych arcydzieł, niestety nie chciał dać szansy Marilyn Monroe. Mówił, że "miała seks wypisany w każdym miejscu swojego ciała, podobnie jak Brigitte Bardot; nie jest to zbyt wyszukane".
![]() |
| Marilyn Monroe w "Niagarze" o hitchcockowskim klimacie |
Dziś narracja o Marilyn Monroe, która wpadła w sidła słodkiego wizerunku blondynki poszukującej na ekranie bogatego męża, szczęśliwie się zmieniła, ale przed laty publiczność nabrała się na filmową maskę MM. Poza blaskiem fleszy skrywała się pod nią kobieta żądna wiedzy, zaczytana w książkach psychologicznych i filozoficznych, bardzo inteligentna i równie wrażliwa. Nie ma wątpliwości, że Marilyn Monroe stanęłaby na wysokości zadania i na potrzeby filmu Hitchcocka stworzyłaby tajemniczy portret posągowej piękności, która odsłania swój seksapil dopiero z biegiem fabuły.
Brytyjczyk wyjaśniał swoje aktorskie wybory: "Kiedy seks jest zbyt nachalny i oczywisty - nie ma suspensu. Co każe mi wybierać wyrafinowane blondynki? Zawsze szukam kobiet światowych, prawdziwych dam, które dopiero w sypialni stają się dziwkami".
Przeczytaj więcej o charakterystyce blondynek Hitchcocka
Hitchcock spoglądał na Marilyn Monroe przez pryzmat pozorów. Te złożyły się na nieszczęście i osobiste porażki aktorki przypieczętowane tragiczną, przedwczesną śmiercią w budzących kontrowersje okolicznościach.
.jpg)



